Epilepsja lekooporna: co to jest? Czym się ją leczy?


Epilepsja lekooporna: co to jest? Czym się ją leczy?

Epilepsja (padaczka) lekooporna to jedna z najbardziej tajemniczych chorób neurologicznych znanych medycynie. Według szacunków cierpi na nią około 30% wszystkich pacjentów chorujących na epilepsję. Jak sama nazwa wskazuje, schorzenie nie poddaje się tradycyjnemu leczeniu środkami farmakologicznymi. Stąd narodziła się potrzeba znalezienia innych metod terapii. Wśród nich wymienia się produkty konopne: tak zwaną medyczną marihuanę oraz środki zawierające wysokie stężenie CBD . Czy rzeczywiście dają one nadzieję pacjentom?

 

Epilepsja lekooporna: co ją wywołuje?

Tego do końca nie wiadomo. Pomimo wielu lat badań i gwałtownego rozwoju medycyny, neurolodzy nadal nie mają 100% pewności, jakie są przyczyny zachorowania na padaczkę, w tym na jej lekooporną postać. Można jednak wyróżnić czynniki ryzyka, wśród których znajdują się: urazy głowy, guzy mózgu, zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, inne schorzenia mózgu, a także alkoholizm. Z kolei w przypadku dzieci podejrzewa się, że główną przyczyną choroby są wady wrodzone układu nerwowego oraz cechy genetyczne.

Najbardziej dokuczliwym objawem choroby oczywiście są niekontrolowane, niemożliwe do przewidzenia napady drgawkowe . Ich częstotliwość ma charakter indywidualny, a więc u każdego pacjenta może być inna. Zdaniem lekarzy ryzyko napadu rośnie wraz z przeżywaniem sytuacji stresowej, przyjmowaniem niektórych leków (zwłaszcza antydepresantów), infekcjami, brakiem snu oraz zmianami hormonalnymi.

Padaczkę można kontrolować, ale pod warunkiem, że mamy do czynienia z jej postacią poddającą się leczeniu farmakologicznemu. Przyjmowanie leków przeciwpadaczkowych gwałtownie zmniejsza ryzyko wystąpienia napadu drgawkowego. Takiego szczęścia nie mają niestety pacjenci dotknięci epilepsją lekooporną . Medycyna nie zna żadnego w 100% skutecznego środka, który zadziałałby w takim przypadku.

Osoby chorujące na padaczkę lekooporną są więc poddawane zabiegom neurologicznym. Stosuje się także metody stymulacji mózgu. Niestety nie u wszystkich pacjentów przynosi to pożądane rezultaty. Niekontrolowana postać epilepsji praktycznie wyklucza chorego z aktywnego życia społecznego , w tym z wykonywania pracy zawodowej. Nigdy bowiem nie wiadomo, kiedy nastąpi atak, któremu towarzyszą nie tylko drgawki, ale też utrata świadomości.

 

Historia Charlotte Figi – dowód na skuteczność CBD w leczeniu padaczki lekoopornej?

Jeśli nigdy nie słyszałeś o tym przypadku, to koniecznie przeczytaj. Jest rok 2013. U 5-letniej Charlotte Figi z amerykańskiego Kolorado zdiagnozowano ciężką, lekooporną postać epilepsji – zespół Draveta . Jej rodzice są załamani i wszelkimi sposobami szukają pomocy dla swojego dziecka. Czas ucieka, a dziewczynka czuje się coraz gorzej. W końcu nie jest w stanie samodzielnie chodzić, jeść, pić, wymaga całodobowej opieki. W pewnym momencie dziecko miało ponad 1000 (tysiąc!) ataków drgawkowych miesięcznie.

Lekarze bezradnie rozłożyli ręce. Wtedy rodzice sięgnęli po ostatnią deskę ratunku. Josh Stanley i dr Alan Shackelford proponują ich córce rozpoczęcie eksperymentalnej terapii z wykorzystaniem medycznej marihuany . Jest to specjalnie przygotowany roztwór oleju konopnego zawierający bardzo wysokie stężenie CBD, przy śladowej ilości THC. Rodzice się zgadzają, bo nie mogą już patrzeć na cierpienie swojego dziecka.

Efekty terapii zszokowały cały medyczny świat . Charlotte jest dziś normalnym dzieckiem, które może się bawić, uczyć, cieszyć życiem. Liczba ataków spadła do kilku w skali miesiąca. Dziewczynka nie została całkowicie wyleczona, ale komfort jej życia diametralnie się poprawił.

 

Przełom? Na to przyjdzie nam jeszcze poczekać

Historia Charlotte dobitnie pokazuje, że medyczna marihuana może być sposobem na nieinwazyjne leczenie epilepsji lekoopornej . Niestety, inne osoby mają mniej szczęścia. Środki zawierające bardzo wysoką dawkę CBD są drogie, nie refunduje się ich zakupu, a poza tym eksperymentalne metody terapii są torpedowane przez polityków (z takim przypadkiem mieliśmy do czynienia chociażby w Polsce, gdzie medyczną marihuanę swoim pacjentom podawał dr Marek Bachański i spotkały go za to ogromne nieprzyjemności).

Jednak badania nad skutecznością CBD w terapii padaczki lekoopornej trwają. Testy prowadzi się m.in. w USA, gdzie poddawane są im głównie dzieci. Wielkim echem odbił się zjazd Amerykańskiego Stowarzyszenia Epilepsji . W styczniu 2017 roku specjaliści ogłosili, że CBD z całą pewnością zmniejsza liczbę ataków padaczkowych. Zdaniem lekarzy jest to pochodna stymulacji układu endokannabinoidowego, co obniża poziom stresu, zwiększa odporność organizmu na infekcje oraz poprawia jakość snu.

Zaznaczmy również, że dobre efekty terapeutyczne przynosi regularne stosowanie olejów CBD także o niższym stężeniu kannabidiolu . Takie produkty, które zawierają mniej niż 0,2% THC, są w pełni legalne w Polsce i chętnie wybierane przez osoby dotknięte lekooporną postacią padaczki.

 

 

 

Kategoria Kategoria

Wyszukaj w Blogu Wyszukaj w Blogu

Subskrypcja Bloga Subskrypcja Bloga